
Orliński o ceremonii otwarcia igrzysk: Przygotowania były spowite całkowitą tajemnicą
„Od początku było wiadomo, że cały show będzie podzielony na różne rozdziały i każdy był troszkę inny. My z tego rozdziału o sporcie nie wiedzieliśmy nic, nie wiedzieliśmy, co się będzie działo przed nami i po nas. To wszystko jest spowite taką tajemnicą. Trzeba podpisywać masę dokumentów o poufności. To wygląda w ten sposób, że nic nie wiadomo i mało ludzi wie cokolwiek więcej. Ten mój segment był związany stricte ze sportami ekstremalnymi i z barokiem, dlatego oni wiedzieli, że to będę ja, bo chcieli połączyć muzykę barakowym z czymś bardziej współczesnym i z czymś bardziej ekstremalnym” – mówił Jakub Józef Orliński, słynny polski kontratenor i gwiazda ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich Paryż 2024 w Porannej Rozmowie w RMF FM.
„Cały czas do mnie to nie dochodzi. Cały czas trawię to co się wydarzyło. To jest coś tak ogromnego. To widowisko to jest najbardziej oglądane widowisko na naszej planecie i być jego częścią, być małym trybikiem w tej wielkiej maszynie to wielki honor, wielki zaszczyt i taka wielka radość. Walczyłem o to, by zrobić coś naokoło igrzysk olimpijskich dlatego, że jestem w breakingu i kulturze hip-hop już od wielu lat i z muzyką klasyczną podróżuję po całym świecie i wiedziałem, że jakoś chciałbym brać w tym udział – mówił w RMF FM.
„Spotkaliśmy się z głównymi twórcami ceremonii otwarcia i tam dowiedziałem się, że od początku byłem brany pod uwagę. I to chyba było takie przeznaczenie” – dodał.
„Byłem na poziomie ‚top artist’, jak Lady Gaga, Céline Dion i jeszcze parę innych osób. Żadna informacja nie mogła wyciec na zewnątrz, mimo że nie jestem takiego pokroju artystą i mam troszeczkę mniejsze grono słuchaczy. To jednak bardzo miłe, że mnie tak traktowano” – opowiadał.
„Wszystko musi być zachowane w tajemnicy. Przez 6 miesięcy nie mogłem powiedzieć nic i bardzo dobrze się trzymałem(…). Zrobiliśmy te próby na początku lipca, bardzo konkretne. Co śmieszne próby były w Disneylandzie, bo oni mają taką przestrzeń do eventów specjalnych , która jest zamknięta zamknięta i nikt tam nie podejrzy co tam się dzieje. Bo to jest w wielkim hangarze. Siedzieliśmy w Disneylandzie przez trzy dni i tam miałem taką zadaniowość, że robimy, ćwiczymy, będzie super. Ale naprawdę parę dni przed ceremonią miałem taki lekki paraliż, że nie dowierzam, że to się wydarzy” – mówił.
źródło: rmf24.pl

